Czy alkohol będziemy kupować on-line?

Klienci są przyzwyczajeni do zamawiania produktów on-line, więc zapewne kupowaliby także i alkohol. Branża spirytusowa walczy więc o zmiany w przepisach. Czy jednak sklepy są gotowe na sprzedaż przez Internet?
Obecnie możliwość sprzedaży artykułów alkoholowych w sieci wzbudza wątpliwości natury prawnej.  Przedstawiciele branży spirytusowej kierują apel do rządzących, by zezwolili na zamawianie trunków, w tym wina z dostawą do domu.

Nasuwają się jednak podstawowe pytania: czy w wyniku umożliwienia sprzedaży on-line dostęp do alkoholu nie stanie się zbyt łatwy i czy branża jest przygotowana organizacyjnie na taką zmianę?

Wino on-line – dla koneserów

W wielu krajach europejskich sprzedaż alkoholu w sieci jest legalna i nie wzbudza wątpliwości. Nie ma powodów, żeby osoby pełnoletnie mające prawo do zakupu alkoholu w sklepie spożywczym, nie mogły również zamawiać napojów procentowych w sposób zdalny.

Wątpliwości wzbudza łatwość, z jaką robi się zakupy w sieci. Nie trzeba wychodzić z domu, wystarczy kilka kliknięć i produkt zostaje zamówiony. Czy to właśnie nie sprawi, że sprzedaż trunków nagle wzrośnie i przez to znacznie trudniejsze stanie się przeciwdziałanie alkoholizmowi?

Taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny. Przede wszystkim na zamówione wino lub inny trunek będzie trzeba zaczekać – zazwyczaj nie mniej niż 48 godzin. Wyklucza to więc robienie zakupów impulsowych, pod wpływem „palącej potrzeby” napicia się alkoholu. Dla osoby uzależnionej, która potrzebuje alkoholu „już teraz”, opcja zamówienia go przez Internet nie będzie więc żadną alternatywą.

W sieci zakupy w większym stopniu będą natomiast robili koneserzy – np. osoby, które w okolicznych sklepach nie są w stanie znaleźć konkretnego gatunku whisky lub wina z ulubionej winnicy. Obecnie sytuacja bywa absurdalna, bo osoba, która znajdzie poszukiwany trunek na stronie internetowej sklepu w innym mieście, nie może zamówić go na odległość. Klientami sklepów internetowych będą także osoby poszukujące dobrej klasy trunków na prezenty oraz takie, które kupują alkohol np. z myślą o rodzinnej uroczystości lub od dawna planowanym spotkaniu w gronie znajomych.

Możliwość zamawiania alkoholu na odległość pomogłaby także restauracjom, które obecnie przestawiły się na oferowanie jedzenia z dowozem. Wówczas zamawiając obiad z restauracji, klient mógłby do niego zamówić również wino.

A co z obawami o dostęp do alkoholu dla nieletnich? One także nie wydają się uzasadnione. Kurierzy od dawna weryfikują dokumenty odbiorców, np. dostarczając umowy dla operatorów telekomunikacyjnych. Sprawdzenie dowodu osobistego adresata podczas dostawy alkoholu nie byłoby więc niczym, co znacząco wykraczałoby poza dotychczasową rutynę.

Poza tym można zakładać, że młodzież sięgająca po alkohol zazwyczaj robi to spontanicznie, częściej pod wpływem konkretnej sytuacji towarzyskiej, podczas gdy zakup przez Internet wymagałby poważniejszych planów, a najczęściej również konieczności dokonania przedpłaty oraz co najmniej dwóch dni oczekiwania. W praktyce, nieletni znają łatwiejsze sposoby na zdobycie alkoholu niż kupowanie go w sklepie internetowym.

Zalegalizowanie sprzedaży alkoholu z dostawą do domu prawdopodobnie spowodowałoby więc nie tyle wzrost ogólnego poziomu sprzedaży, co zmianę kanałów dystrybucji. Po prostu niektórzy klienci, którzy obecnie kupują wino, whisky lub brandy stacjonarnie, zamawialiby swoje ulubione trunki przez internet. Dodatkowo zyskaliby restauratorzy, którzy mogliby wraz z jedzeniem dowozić piwo czy wino stanowiące dodatek do posiłku. 

Sprzedaż alkoholu on-line a przygotowanie

W sytuacji, jeśli sprzedaż alkoholu przez Internet zostałaby w pełni zalegalizowana, pozostają jeszcze wyzwania natury organizacyjnej. Barierą, z której dziś niewiele osób zdaje sobie sprawę są chociażby regulaminy usług kurierskich. Obecnie niektóre firmy kurierskie wykluczają transport alkoholu. Można zakładać, że jeśli nastąpi zmiana prawa, z czasem dostosują się do niego również przewoźnicy, ale jak szybko to nastąpi? Na razie trudno przewidzieć.

Alternatywą dla przewozów kurierskich może być transport dedykowany. Np. firma PRO-LOG S.A. daje możliwość zamówienie transportu o objętości połowy palety, a nawet ćwierć palety. Takie rozwiązanie mogłoby być stosowane zastępczo przez sklepy internetowe, ale sprawdzi się także przy przewożeniu alkoholu z magazynu większego dystrybutora (lub z usługowego składu podatkowego) np. do małego sklepu lokalnego lub restauracji.

Ważna sprawa, o której należy pamiętać, to fakt, że alkohol prawie zawsze przewożony jest w opakowaniach szklanych. A to także może stanowić problem! Paczka z winem lub innym trunkiem musi zostać wzorcowo zabezpieczona.  W innym przypadku stłuczone szkło i rozlany napój może zaszkodzić także innym przesyłkom.

Dystrybutorzy alkoholi zdecydowanie powinni wybierać takie opakowania, które z powodzeniem przechodzą „drop testy”. Podczas tego typu testów symulowane są upadki i uderzenia, które mogą wystąpić podczas transportu i przeładunku. Dzięki temu, że nasze opakowania przeszły taki egzamin, możemy zagwarantować bezpieczeństwo alkoholu w transporcie – mówi Remigiusz Zdrojkowski z firmy PRO-LOG S.A., która zajmuje się logistyką wyrobów akcyzowych.

Sklepy internetowe, które zajęłyby się sprzedażą alkoholu, muszą również pamiętać o prawie konsumenta do zwrotu towaru zamówionego na odległość oraz o obsłudze reklamacji. Bez sprawnej organizacji procedur w tym zakresie, sukces e-sklepu będzie mało prawdopodobny. Ułatwieniem może być jednak fakt, że obsługę zwrotów również można zamówić w wyspecjalizowanej firmie logistycznej.

Zmiany w prawie, tak potrzebne z punktu widzenia branży (ale też oczekiwane przez wielu klientów) to dopiero początek. Jeśli faktycznie nastąpią, dystrybutorzy alkoholi będą musieli dostosować zasady funkcjonowania do nowych warunków, tak aby znaleźć dla siebie miejsce na coraz bardziej wymagającym rynku e-commerce. Plus, że na polskim rynku działają operatorzy logistyczni, którzy już teraz mogliby takie organizacyjne zmiany znacznie przyspieszyć, zapewniając sprawną obsługę dostaw on-line. 
Marcin Pietraszek